
Kto woli szybko i pobieżnie, niech od razu zajrzy na odpowiedni profil fb.
Poniżej moja (oczywiście, że subiektywna!) opinia oraz filmik, który pokazuje, co widział odbiorca.
34. Finał WOŚP w Srokowie odbył się, bo… jakżeby inaczej?!
No właśnie: inaczej. Czy ciekawiej? Każdy powinien ocenić sam. Zresztą kto powiedział, że musi być ciekawiej? Albo liczniej? Albo zaskakująco? A może jednak było i ciekawiej, i liczniej, i zaskakująco inaczej?
Ważne, że się odbył.
Jedną z idei wydarzenia (choć wtórną wobec zbiórki na chore dzieci) jest integracja, zgromadzenie społeczności (lokalnej czy nie) i – owszem – zaprezentowanie jej zasobów (nie tylko artystycznych, ale tych również). Mieliśmy zatem koła gospodyń wiejskich, strażaków, policję, straż graniczną i artystów w każdym wieku. Tych ostatnich jednak znacznie mniej niż zwykle – co się stało z uzdolnionym narybkiem srokowskim?! Ach tak: grypa. Sugerując się ogólną frekwencją, zdziesiątkowała mieszkańców… Filmik jest przede wszystkim dla nich 🙂
A jednak, wszystko wskazuje na to, że integracja dokonała się. Czy zgodnie z oczekiwaniami koordynatora, którym był GOK w Srokowie, wie tylko GOK w Srokowie. Przedsięwzięcie niewątpliwie wymagało wiele pracy – wie to każdy, kto organizował cokolwiek. O stresie i czasie, z których jednego jest zawsze za dużo, a drugiego za mało, chyba nie ma co wspominać 😉 Pracownikom GOK życzę dużo uśmiechu – już można odetchnąć.
Wszystkim wykonawcom należą się gratulacje, choć każdemu z innego powodu: wielu zaprezentowało swoje talenty, ktoś wykazał się odwagą, żeby w ogóle stanąć na scenie, inni wykonali swój numer pomimo drastycznie ograniczonego składu, a jeszcze inni przygotowali się, choć możliwości zaistniały w ostatniej chwili…
Pozostaję w nadziei, że film pokazuje co nieco 😊
Miłego odbioru!
*** Ważna uwaga: jakość dźwięku nie jest winą sprzętu nagrywającego, lecz pochodną emisji głosu wykonawców, szumu tła i jakości (staranności?) nagłośnienia. Uważam, że to ostatnie – a wiem, bo tam byłam naprawdę! – pozostawia wiele do życzenia. Pomysł z dmuchańcem, który wydawał własne okolicznościowe dźwięki (nie da się pominąć faktu, że zajął połowę sali) na pewno nie pomógł artystom. Nie bez powodu podczas koncertów (nawet muzyki rozrywkowej) oczekuje się choćby wyciszenia telefonów.
Barbara Okurowska Budrewicz
