
Na początku zamierzałam zdać relację z sesji Rady Powiatu w Kętrzynie i Rady Gminy w Srokowie, bo na obu posiedzeniach poruszono temat, który nikogo nie powinien pozostawić obojętnym. Potem pomyślałam, że wystarczy podać linki:
– https://esesja.tv/transmisja/75039/xviii-sesja-rady-powiatu-w-dniu-13-listopada-2025.htm#n1
– https://www.youtube.com/watch?v=AdsYgGd2nuM
Kto zainteresowany – obejrzy z uwagą. A kto ciekaw jeszcze bardziej, zapozna się z tym, co poniżej: pozwolę sobie zwrócić Państwa uwagę na to, co nie wybrzmiało lub wybrzmiało aż zanadto. Ciekawe, jak zbieżne okażą się nasze odczucia?
Nowoczesny szpital bez ginekologii?
Witamy w Powiecie Kętrzyńskim!
Argumenty za likwidacją oddziału ginekologii planowej brzmią – jakżeby inaczej! – rzeczowo. Jeśli jednak poddać je analizie, na którą podczas zebrania nie ma czasu, bo słowa padają szybko, dobitnie i kategorycznie, okazuje się, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Oto kilka spostrzeżeń:
- Na początku oczywiście pada kwota wydatków powiatu na funkcjonowanie szpitala (zakupy, wyposażenie, remonty, pożyczki i dotacje), a zaraz potem niezaskakująca konkluzja: „Gdybyśmy nie prowadzili racjonalnej polityki finansowej budżetu powiatu, ta pomoc byłaby niemożliwa, a szpital miałby ogromny problem. Tymczasem zdrowie jest najważniejszym zadaniem własnym powiatu, jego największą troską. Dzieje się to OCZYWIŚCIE kosztem remontu dróg, pomocy społecznej, spraw oświatowych, kultury i innych zadań powiatu”;
- Likwidację oddziału ginekologii planowej przedstawia się raz po raz, do znudzenia, jako przejaw odpowiedzialności i racjonalnej troski o szpital, co jest fundamentalnym zadaniem powiatu. Jakby likwidacja była naturalną konsekwencją oraz jedynym wyjściem i ratunkiem wobec jego kłopotów finansowych;
- Podkreślanie, że chodzi tylko o ginekologię planową. Jest to co najmniej cyniczne — bo my, kobiety, też wolałybyśmy normalny oddział ginekologiczny i rozmowę o tym, jak go przywrócić, a nie jak pozbyć się tego, co nam na chwilę zostawiono…
- W ramach uspokojenia wyraźnie nieuzasadnionych z wiadomej perspektywy emocji, starosta powołuje się na pewien precedens: podkreśla, że SPECJALISTYCZNA poradnia ginekologiczna powstała przy szpitalu, gdy „ograniczyliśmy jeden zakres [likwidacja oddziału ginekologiczno-położniczego – przypis red.], a rozbudowaliśmy następny.” Okazuje się, że z poradni korzysta znacznie więcej kobiet niż z oddziału ginekologii planowej. Zapomina dodać, że w poradni pracuje jeden lekarz, do niedawna znajdowała się w pomieszczeniach piwnicznych, funkcjonowała w warunkach urągających obecnym czasom, terminy były bardzo odległe, a brak normalnego oddziału ginekologicznego zmuszał kobiety do poszukiwań ośrodka, w którym będą zbadane, zdiagnozowane i zaopiekowane przez lekarza prowadzącego, na oddziale z pełną całodobową obsadą.
- Następnie pojawia się informacja (a nawet obietnica — „trwają prace”) o poradniach, które mają funkcjonować w innych miejscach na terenie powiatu. Wymieniając związane z tym wyzwania (personel, system, miejsce, koszty), podkreśla się, że „tu naprawdę nie chodzi o pieniądze” – what?! – „chodzi o zdrowie i życie mieszkańców powiatu kętrzyńskiego”;
- Dowiadujemy się, że od jakiegoś czasu w kętrzyńskim szpitalu przeprowadza się wysokospecjalistyczne operacje ortopedyczne. Jest to możliwe dzięki blokowi operacyjnemu, który przedstawiany jest z taką dumą i fascynacją, że można odnieść wrażenie, a nawet nabrać pewności, iż kobiety ponoszą konsekwencje tej inwestycji: była kosztowna i jest kosztowna w utrzymaniu. Na czymś trzeba zaoszczędzić. Dlaczego akurat na kobietach?
Bo kobiety stanowią tylko część społeczności
- Starosta wyraźnie podkreśla, że na odział wewnętrzny „trafi praktycznie każdy”. Nie musi dopowiadać, że na ginekologię tylko pacjenci z chromosomem XX, których czasami nawet nazywa pacjentkami;
- Zastanawia wielokrotne wyrażanie troski o dobre imię szpitala i traktowanie dyskusji o likwidacji oddziału jako sianie fermentu. Jak to rozumieć? Ja rozumiem to jako: Milczeniem pomożecie nam zrobić dobre wrażenie na potencjalnych klientach ortopedii.
Tymczasem:
Gdybym miała zapewniony dostęp do podstawowej opieki medycznej — dla większości są to oddziały: wewnętrzny, pediatryczny i chirurgia ogólna, ale dla kobiet także ginekologiczny — cieszyłabym się z rozbudowywania innych oddziałów. Jednak, jeśli odbiera mi się coś, co decyduje o jakości mojego życia, a nawet o życiu samym w sobie, przy akompaniamencie samozachwytu nad innymi inwestycjami… trudno mi uznać to za sukces. Zostaję pozbawiona bezpieczeństwa. I czuję się nieważna — a nawet, mówiąc wprost, poniżona.
Nie tylko ja.
Jestem pewna, że ci, którzy zdecydowali o likwidacji, po „konsultacjach” (czytaj: prywatnych rozmowach kilku kolegów), z pewnością mają tego świadomość. Jeśli nie, chętnie ich oświecimy. A przy okazji – również w kwestii tego, dlaczego oddział ginekologiczny jest równie ważny co interna oraz dlaczego średnia wieku mieszkanek powiatu nie ma tu żadnego znaczenia. Otóż pomocy ginekologicznej potrzebujemy często i niezależnie od wieku. Zaskoczeni? Obawiam się, że tak.
Poradnia to nie oddział, a manipulacja, to nie dialog
Poradnia to nie to samo co oddział szpitalny. Gdyby było inaczej, można by zlikwidować wszystkie oddziały i poprzestać na poradniach. Nowe ambulanse, na które wykosztował się powiat, bez problemu rozwiozłyby nas po okolicznych miastach. Komfort jazdy zapewni świeżo wyremontowana nawierzchnia, co nam skwapliwie przy(wy)pomniano. W Srokowie padła też propozycja ciekawego dealu: jeśli gmina przekaże środki na szpital, dostanie dofinansowanie remontu dróg w wysokości 80% darowizny.
Ja, prosta mieszkanka wsi, podziwiałabym nawet krasomówstwo powiatowego polityka, gdyby nie stosował tak nachalnie niemal wszystkich technik manipulacji, nisko latających kwantyfikatorów i ingracjacji.
Myślę, że działa to na wielu. Pozostaję w nadziei, że jednak nie na wszystkich.
PS
Mówienie o nowoczesnych ambulansach w kontekście likwidacji oddziału ginekologii planowej, zamiast rozmów o przywróceniu oddziału ginekologicznego i zachęceniu lekarzy tej specjalizacji do pracy w naszym powiecie, jest co najmniej nie na miejscu. Im większą trzeba pokonać odległość do lekarza i szpitala, tym bardziej zagrożone są osoby starsze, mieszkające w małych miejscowościach, dotknięte ubóstwem i wykluczeniem komunikacyjnym. I nie mówię o pacjentach potrzebujących wysokospecjalistycznych operacji ortopedycznych – ci z pewnością nie umrą z powodu niezdiagnozowania czy braku transportu, to chyba oczywiste nawet dla likwidatorów oddziału dla kobiet.
PS 2
Na zakończenie jeszcze fragment apelu radnej powiatu, pani Marty Wielgat, uważam, że jest najpiękniejszym, najsensowniejszym podsumowaniem, a przy tym jest głosem kobiety (z całym szacunkiem dla każdego, kto zabrał głos wyrażający zrozumienie sytuacji kobiet w naszym powiecie):
„Zdrowie kobiet to nie luksus. To podstawa funkcjonowania każdej społeczności. Bez zdrowych kobiet nie ma zdrowych rodzin. Bez zdrowych rodzin nie ma silnego powiatu. Apeluję do Państwa, do Zarządu Powiatu, do dyrekcji szpitala. Niech to zawieszenie nie stanie się początkiem likwidacji. Niech będzie sygnałem do działania, do poszukiwania rozwiązań, nie do poddawania się. Zamiast zamykać, naprawiajmy, szukajmy rozwiązania. Zamiast rezygnować, walczmy i nie traćmy wiary. Jeśli dziś odwrócimy się od kobiet, to odwrócimy się od samej istoty naszej wspólnoty, od troski, odpowiedzialności i człowieczeństwa.”
Barbara Okurowska Budrewicz
Fot. Roman Szymański

Dziękuję za ten tekst. Obejrzałam sesję rady powiatu. Nie mogę zrozumieć czemu ta dyskusja była tak mało merytoryczna. Czemu nikt nie zapytał o statystyki, koszty. Dlaczego nikt nie zapytał jakie działania wykonano aby zwiększyć obłożenie oddziału, czy były plany naprawcze. Wydawałoby się, że nowoczesna sala zabiegowa otwiera nowe możliwości także dla ginekologii. Już nie mówię o ostatnim remoncie sal dla pacjentek. Toż takimi rzeczami powinno się chwalić na lewo i prawo.
Przykro mi, tez odniosłam wrażenie, że samym kobietom nie warto trzymać ginekologii, na wewnętrzny każdy trafi. Brak słów, szowinizm to za słabo …