Przedpasterka, czyli: Kiedy jest już noc, a Srokowo nie śpi…

…to znaczy, że będzie się działo 🙂

Zwłaszcza  w noc wigilijną. O północy tradycjonaliści oczekują Pasterki. Po prostu Pasterki. Wychodzą więc z domów tak, żeby zażyć świeżego powietrza po wigilijnych przygotowaniach/ spotkaniach/ emocjach/ błędach dietetycznych i dotrzeć do kościoła około północy. Bo to jest pora Pasterki.

A PRZEDpasterka?!

Być może mieszkańcy Srokowa nie są już zaskoczeni obecnością dzieci w kościele w tym dniu tuż przed północą. Myślę jednak, że tego roku niespodzianką mógł być bardzo młody wiek większości uczestników przedstawienia, które można było podziwiać właśnie przed Pasterką.

Otóż tym razem historię znaną od dwóch tysięcy lat opowiedzieli nam sześcioletni kolędnicy. Ja widziałam najprawdziwsze aniołki, a Wy? Opowieść płynęła do nas na skrzydłach śpiewu, tańca i poezji – adekwatnych do okoliczności i wieku wykonawców, czyli z przejęciem po jednej stronie i wzruszeniem po drugiej. Tylko maluchy potrafią być tak autentyczne, skwapliwe, czujne, zaambarasowane i wyluzowane jednocześnie. Jeśli gdzieś tam, ponad naszym padołem jest Ktoś, komu ten dzień jest najbliższy sercu – to na pewno nie raz otarł łzę wzruszenia słysząc te – jedyne w swoim rodzaju – głosiki recytujące swoje kwestie tak, jakby od tego zależały losy świata…

Słowa podziwu należą się też paniom-matkom, które dzielnie i z gracją wspierały młodziutkich aktorów nie tylko swoją obecnością, ale i udziałem. Jak bardzo trzeba kochać swoje dziecko i ufać Pomysłodawczyni/Organizatorce (pani Aneta Milewska z przyjacielskim akompaniamentem :), żeby m.in. zatańczyć u stóp ołtarza w rytm skocznej współczesnej kolędy!

Nie twierdzę, że na tle innych tego rodzaju wydarzeń, akurat to zasługuje na największy zachwyt, bo nie widziałam ich wiele i nie chcę skrzywdzić pochopnym porównaniem tych, którzy w minionych latach włożyli nie mniej serca i pracy, aby oczarować mieszkańców i gości naszej parafii. Jestem jednak pewna, że warto zauważać każdy taki wysiłek, podziwiać chęć podjęcia wyzwania i szczerze oklaskiwać efekty, bo na to zasługują.

Kiedy mam okazję i zaszczyt podziwiać moich współmieszkańców w takich okolicznościach – a dzieje się u nas wiele! – cieszę się, że przyszło mi żyć wśród takich właśnie ludzi: utalentowanych, kreatywnych i śmiałych, a przy tym życzliwie nastawionych do świata.

Czyż nie o to w życiu chodzi?

Dziękuję.

Wszystkiego dobrego Wszystkim 🙂

Udostępnij:
Jeden komentarz
  1. Brawo! Ja również cieszę się, że są wokół nas ludzie utalentowani, kreatywni i śmiali, którzy podejmują wyzwania, nieraz wymagające wiele wysiłku i odwagi.
    Dzieje się u nas wiele i warto o tym mówić.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Pola oznaczone * są obowiązkowe. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.