20 września 1980 roku Komitet Rodzicielski z jego przewodniczącym ś.p. Edwardem Kuleszą przekazał ówczesnemu dyrektorowi Zbiorczej Szkoły Gminnej w Srokowie ś.p. Kazimierzowi Żytlińskiemu, a właściwie w ręce pierwszego pocztu sztandarowego w składzie: Bernadetta Banach, Alina Stadnik, Waldemar Anichowski, sztandar ufundowany przez rodziców i mieszkańców gminy z okazji nadania szkole (istniejącej od 35 lat) imienia prof. Stanisława Srokowskiego.
Uffff… długaśne zdanie. Czy oddaje sens corocznego Święta Szkoły?
Historia ma to do siebie, że tworzy się na naszych oczach. Może za 35 lat ktoś będzie pisał o mnie, że… kiedyś, gdzieś, coś…
Jan Pietrzak, prywatnie mój tata, a zawodowo wieloletni dyrektor tej szkoły, opowiada, przytacza fakty, może ubarwia, zważywszy na wiek i zasługi. Ten błysk w oku, gdy mówi o szkole, powoduje, że chętnie wspólnie wspominamy: nieżyjących nauczycieli, zapamiętanych wychowanków, imprezy, zdarzenia, rodziców. Barwne to historie. Inna Szkoła. Inne czasy. Zastanawiam się, czy jest to możliwe, że odziedziczyłam po ojcu miłość do tej miejscowości i instytucji.
Czy wiemy, że jesteśmy wyjątkową szkołą? Nadawano imiona i sztandary wyłącznie placówkom, które przeszły długi proces weryfikacji osiągnięć, sukcesów i aprobaty kuratora.
Czy wiemy, że nad nadaniem imienia pracował sztab ludzi przez kilka lat? Czy wiemy, że ze składek komitetu rodzicielskiego, darowizn podczas potańcówek, z teatrów wystawianych przez ś.p. Władysława Rodziewicza sfinansowano zakup sztandaru i instalacji nagłośnieniowej? Czy wiemy, że uroczystość z udziałem kuratora i wielu zaproszonych gości odbywała się na boisku szkolnym (nota bene estradą były traktorowe przyczepy), a poprzedzona była sympozjum naukowym Polskiego Towarzystwa Geograficznego? Czy wiemy, że ludność tańczyła, jadła i piła z okazji święta?
Wskazano kilku kandydatów. Podobno nawet Konopnicką, ale w okolicy było już kilka szkół jej imienia. Profesor Stanisław Srokowski patronuje wyłącznie naszej szkoły. Co więcej, Srokowo jest jedyne na świecie. TU.
Podczas studiów w Krakowie parokrotnie odwiedziłam Archiwum Państwowe, by dowiedzieć się czegoś o Srokowskim. Ciekawe to były dokumenty. Jakże inne od podanej w czasach podstawówki wiedzy na temat profesora. Pamiętam pisane na maszynie elaboraty na jego temat, które trzeba było wkuć na pamięć z datami i tytułami! (a Srokowski aktywnym człowiekiem był), by reprezentować klasę w konkursie wiedzy o patronie. Pomysł słuszny. Czy coś o profesorze pamiętałam? Tyle że był i to do tego nudnawy.
Refleksja przyszła z czasem. Mieszkam w Srokowie. Uczę w Szkole Podstawowej im. prof. Stanisława Srokowskiego. Co o nim wiem? Okazało się, że nie na tyle dużo, by dzieci poczuły się usatysfakcjonowane moją odpowiedzią.
Kim jesteś, profesorze?
Odnalazłam moje dokumenty z czasów krakowskich. Odszukałam kwaterę profesora na cmentarzu ewangelicko-reformowanym przy ul. Żytniej w Warszawie. Przeczytałam książkę Małgorzaty Szostakowskiej. Eksplorowałam Internet. Ale i tak najwięcej nauczyłam się dzięki wychowankom. Dziękuję rocznikowi 2001, który odrobił nudną pracę domową o Srokowskim tak, że do dziś ją śpiewam, co więcej- tekst z niewątpliwie rytmiczną muzyką oddałam całej społeczności szkolnej. Chwyta. I dostarcza choć trochę informacji. Sprawdziłam to w tegorocznej edycji święta, przygotowując quiz wiedzy o patronie. Cel? Każdy mieszkaniec gminy i uczeń szkoły powinien wiedzieć, kim był Stanisław Srokowski. Tak uważam. To nie tylko poszanowanie historii, ale w moim przekonaniu również dbałość o teraźniejszość. Środki dotarcia do świadomości są różne – z upływem czasu mam poczucie, że niektóre się dezaktualizują, nie przemawiają. Wciąż szukam nowych rozwiązań.
20 września przychodzi tak szybko, że istnieje ryzyko, iż szkoła nie zdąży się przygotować do tego święta. Trwam więc w gotowości każdego roku, by przez opieszałość systemu nie zgubić tego dnia i tej uroczystości.
Pochodzę ze Srokowa. Jeszcze żyję.
Aneta Wereda
PS Kolekcjonuję wspomnienia dot. szkoły i Srokowa. Osoby pamiętające przeszłość proszę o kontakt. Chętnie wysłucham bądź poczytam opowieści.
PS 2 Klasa VII rozpoczyna projekt Srokowski. Szukamy sojuszników.
Chciałem tylko wyrazić podziw dla powyższego tekstu. Może bywają tu inne, może lepsze literacko (bardzo je lubię czytać, ale ten jest bliski sercu, bo to moja szkoła, moje życie. Pozdrawiam Autorkę