Ryzykownie jest cokolwiek pisać o imprezie, która – zwinięta w mięciutki kłębek – pławi się w niejednym umyśle jako ciepłe, radosne, miłe wspomnienie.
Można powiedzieć krótko: Kto był, ten wie. Prawda, jakie to proste?
Ale, kto lubi krótkie teksty, czyta znaczki pocztowe, ewentualnie bilety na autobus, a i to pod warunkiem, że trasa nie za długa, tak? Tak. Jednak imprezy tak nafaszerowanej różnościami nie da się opisać krótko – no, choćbym pękła!
Żeby więc wszystko było jasne: czytelników znaczków pocztowych prosimy o opuszczenie naszego zakątka (dla ich własnego dobra!), pozostałych zapraszamy – przeżyjmy to jeszcze raz:
Dzień Rodziny w Szkole Podstawowej w Srokowie’2017
Wydarzenie owo miało miejsce 12 maja, w piątek, po lekcjach – dlatego jesteśmy wdzięczni wszystkim nauczycielom, którzy byli tam razem ze swoimi wychowankami i uczniami, bo podobno nie było to ich obowiązkiem. Taka postawa niezmiennie budzi mój szacunek i nadzieję, że nauczyciele lubią swoją pracę i dzieci, a nawet – kto wie? – ich rodziców 😉 Nie znaczy to, że nieobecni nie lubią swojej pracy – myślę, że po prostu mieli ważne powody.
W każdym razie – niewątpliwie także za sprawą pogody – frekwencja (ok. 250 osób – może więcej, na pewno nie mniej) zaskoczyła nawet organizatorów.
W związku z tym wystąpiły pewne niedobory: czasu, miejsca w sali gimnastycznej, pamiątkowych plakietek dla uczestników pokazów oraz… ciastek i owocowych szaszłyków w bufecie.
To są jednak drobiazgi, które bardziej cieszą niż martwią każdego kto planuje imprezę z takim rozmachem. Przejdźmy więc do niej:
Przygotowania trwały od wielu tygodni, ale w godz. „0” wszystko było pod kontrolą:
– na dużym ekranie powiewała animowana flaga igrzysk (wykonanie animacji oraz plakatów i plakietek w formie medalu: niezastąpiona Marta Jurgiełajtis)
– sala gimnastyczna ozdobiona plakatami sportowców reprezentujących każde z państw biorących udział w igrzyskach;
– gości witała i rozbawiała niezwykle fotogeniczna maskotka Igrzysk – Hello Kitty (p. Sylwia Pokusa):
Jak to na Igrzyskach bywa, wszystko rozpoczęło się od wciągnięcia flagi olimpijskiej na maszt, odśpiewania hymnu (autor: B. Budrewicz), przekazania znicza olimpijskiego i powitania wszystkich, uczestników-reprezentantów poszczególnych państw (oznaczonych tak, żeby nie było wątpliwości):
Italię (Włochy) reprezentowały 3,4-latki
Wielką Brytanię (Anglię): 5-latki
Rosję: 6-latki
Ukrainę: klasa I
Japonię: klasa II a
Niemcy: klasa II b
Argentynę: klasa III a
Francję: klasa III b
Brazylię: klasa IV
Stany Zjednoczone (USA): klasa V
Polskę: klasa VI
Specjalną reprezentację tworzyli strażacy z OSP w Srokowie, pszczelarze, rodzice i dziadkowie.
Po tym wstępie nastąpił przemarsz wokół boiska, któremu towarzyszył łopot powiewających flag reprezentowanych krajów. Barwny i roześmiany pochód eskortowały trzy absolwentki naszej szkoły (Kinga Subocz, Julia Staniszewska, Paulina Gasinowicz), które założyły naprawdę wysokie obcasy, bo były dwa razy wyższe od najwyższych osób w pochodzie. Ależ ta młodzież teraz szalona!
W sali gimnastycznej, tuż po wygłoszeniu przez Dyrektorkę Szkoły p. Jadwigę Zając formuły otwierającej imprezę i obejrzeniu krótkiego filmu o igrzyskach na przestrzeni dziejów i występie grupy złożonej z mam i dzieci:
(Dziadoń Irena z Marysią
Hatalak Ilona z Weroniką
Hatalak Justyna z Alą i Joanną
Hryniewicka Monika z Martyną
Gryz Marlena z Nikolą i Michaelą
Ręmbisz Teresa z Zuzią
Lis Michalina z Agatką
Sapela Natalia z Nikolą
Tepper Weronika z Dawidem
Niska Urszula z Malwiną
Szczypiń Iwona z Karoliną
Chociełowska Małgorzata z Leną)
(przygotowanym przez p. Alę Barul)…
…rozpoczęły się pokazy artystyczne kolejno wszystkich reprezentacji. Pięcioosobowe jury (Katarzyna Staniszewska, Honorata Flis, Jan Pietrzak, Mirosław Budrewicz, Edmund Kurowski) miało nie lada dylemat: choć trenerzy-wychowawcy klas mieli tylko miesiąc na przygotowania, stanęli na wysokości zadania i – sobie tylko znanymi sposobami – skłonili swoich sportowców do występów na poziomie, którego chyba nikt się nie spodziewał:
WŁOCHY – zaprezentowały taniec integracyjny (z udziałem kilku mam). Gdy muzyka przyspieszyła, okazało się, że numer nie jest tak statyczny na jaki wyglądał i że można tańczyć stojąc w miejscu, a co więcej można nawet porwać publiczność, która przyjęła wyzwanie i próbowała nadążyć. Trenerka Ania – profesjonalistka w swoim fachu – jak zwykle dobrze się bawi wśród wpatrzonej w nią dzieciarni Tak ma być!
WIELKA BRYTANIA – uwiodła nas walczykiem z kolorowymi chustkami, dzieci nie spuszczały oczu z wychowawczyni, naśladowały ją starając się tak jak tylko one potrafią, a w zamian dostawały krzepiący uśmiech, który pozwolił im zapomnieć o tremie i skrępowaniu;
ROSJA – pokazała się także od tanecznej strony, tu podziwialiśmy walc ze wstążeczkami na kijku;
UKRAINA – taniec z niebiesko-żółtymi wstążkami i uśmiechami posyłanymi do rodziców i kolegów z publiczności, chłopaki wykonali nawet piramidę i przewrót w tył;
JAPONIA – pokaz treningu aikido (jakżeby inaczej?);
NIEMCY – układ z piłką nożną; wszakże dobre podania i zwody są jak taniec;
ARGENTYNA – to stanie na głowie przy drabinkach, piramida, pompony, gimnastyka, współpraca i koncentracja – jury doceniło wykonanie tak trudnych elementów przyznając III miejsce;
FRANCJA – układ z szerokimi szarfami przy pięknej muzyce, dzieci bardzo uważnie podeszły do swojego zadania, brawo;
BRAZYLIA – taniec z obręczą hula-hop tylko wyglądał na łatwy, bo dzieci wykonywały go z lekkością i precyzją, oprócz tego szpagat + stanie na rękach + salto + mostek + ciekawa piramida + stanie na rękach z przejściem na ramiona partnera i zejście zakończone mostkiem. Wow! Dzieci znały swoje role i miejsce w przestrzeni, w naturalny sposób wspierały koleżanki i kolegów, ładnie cieszyły się z każdego poprawnie wykonanego przez innych uczestników elementu; skoncentrowane, dobrze przygotowane, sprawne, odważne i gibkie. Dobrze wyćwiczony był nawet ukłon na zakończenie – wszyscy byli pod wrażeniem! (II miejsce)
STANY ZJEDNOCZONE – hula-hop w nieco innej, ale też ciekawej odsłonie, największym zaskoczeniem byli tu niewątpliwie chłopcy;
POLSKA – pokazała różne warianty skoku przez kozła + skok przez kozła i obręcz z przewrotem + dwie trzypiętrowe 6-osobowe piramidy + ułożenie z obręczy hula-hop symbolu igrzysk + zachęcenie pani Kowalskiej do wykonania szpagatu! Show być może okazał się nie mniej ważny niż technika, bo pokonali rywali i zdobyli I miejsce!
Mieliśmy okazję podziwiać młodych, dobrze się zapowiadających gitarzystów-absolwentów naszej szkoły: Szymona Oryńczaka i Damiana Huka, a potem wysłuchać ciekawostek na temat igrzysk olimpijskich, którymi próbowali nas zainteresować Hania i Mikołaj.
Piosenki i kanony intonowane przez obie konferansjerki i śpiewane przez wszystkich młodych uczestników igrzysk, nie były tylko wypełnieniem krótkich przerw technicznych – były świetnym elementem integrującym i zmuszającym wszystkich do uwagi, zarówno tych zbyt rozbrykanych, jak i zniecierpliwionych oczekiwaniem na to co dalej. W roli takiego przerywnika sympatycznie wypadł śpiewający „afrykańską piosenkę” Patryk Niski i słodkie, brykające zgodnie z tekstem Marysia, Maja i Kalina. Brawo Patryk, brawo źrebinki!
Nie można nie wspomnieć o świetnym akompaniamencie na żywo – (wykonanie: rodzina Weredów i p. Ala Barul), który zwalniał, przyspieszał, cichł lub wybijał się ponad szum widowni, ale – przede wszystkim – był obecny w oczywisty, nienachalny sposób, czujny, niezawodny i niezastąpiony!
Wreszcie cały tłum mógł wylec na boisko, gdzie na chętnych czekały kolejne wyzwania:
- bieg na 60 m stylem niespotykanym, dziwacznym, śmiesznym i niemożliwym do wykonania – sędzia: M. Budrewicz i A. Milewska, asystowały: Agata Kuriata i Gabrysia Mróz
- rzut na odległość – sędziowie: K. i J. Kempa
- skok w dal – sędzia: J. Pietrzak, asystentki: Helena Wereda, Paulina Gasinowicz, Patrycja Rutkowska
- Kawiarenka Rady Rodziców – (obsługiwana przez p. I. Kowalczyk, A. Wiśniewską, K. Staniszewską, J. Kuśmierczuk) darmowy poczęstunek w kawiarence przygotowali rodzice z każdej klasy (dziesiątki! stosy! różnokolorowych, wielosmakowych, pysznie wyglądających babeczek!), były też wspaniałe kapuśniaczki drożdżowe – podarunek od p. Kasi Staniszewskiej oraz szaszłyki owocowe (arbuz, jabłko, gruszka, ananas, śliwka suszona, kiwi, pomarańcza, truskawka, winogrona) i woda.
Oprócz tego przygotowano stanowiska w klasach:
- Gry planszowe – obsługiwane przez pp. Martę i Grzegorza Jurgiełajtisów;
- Kiermasz książki (Maria Gackiewicz) i prezentacja dawnej gry – Kapela (p. Danuta Mudryk);
- Pszczelarze – dwóch panów Bogusławów Staruchów, Władysław Hałak,, Marlena Gryz – można było podpatrzeć pszczoły, dowiedzieć się kiedy i jak pozyskuje się miód, co się wyrabia z innych pszczelich produktów oraz posmakować miodu na wafelku lub na kromce chleba z twarożkiem;
4. Wóz strażacki Ochotniczej Straży Pożarnej w Srokowie – prezentacja wozu bojowego i pierwszej pomocy.
Na zakończenie wręczono puchary, medale i dyplomy:
Wysłuchaliśmy też podziękowań:
– uczniom i wychowawcom za pracę włożoną w prezentację drużyn,
– p. Dyrektor za zaufanie,
– sponsorom za wsparcie finansowe:
(Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Rada Rodziców, Samorząd Uczniowski, dwóch sponsorów anonimowych, Pierogarnia „Pierożek” z Węgorzewa),
– organowi prowadzącemu za transport
– „obsłudze technicznej”: za zdjęcia (p. A. Oryńczak), udźwiękowienie (p. A. Wereda), obsługę medyczną (p. H. Flis),
– pomocnikom (absolwentom szkoły, rodzicom i strażakom),
– pogodzie za wywiązanie się ze swoich majowych zadań 😉
– wszystkim gościom za przybycie,
– osobom, które przyłączyły się do zbiórki publicznej zorganizowanej dla OSP w Srokowie – zebrano 690 zł i 23 grosze!
Ostatni raz odśpiewano hymn, zgaszono ogień olimpijski, rozrzucono biało-czerwone konfetti i zatańczono „belgijkę” – taniec, który da się tańczyć nawet w tysiąc osób, ale już nas tyle nie było: niektórzy uczestnicy obserwowali tańczących w zachodzącym słońcu z okien autobusów, których przybycie wyznaczyło koniec zabawy. Na wielu buziach malował się żal i zmęczenie zarazem…
Pomysłodawcą i koordynatorem imprezy była p. Aneta Milewska, która brawurowo poradziła sobie z piętrzącymi się przed nią wyzwaniami. Prawdopodobnie tylko ten, kto kiedykolwiek podjął się podobnego zadania jest w stanie uwierzyć jak wielkiego wymaga ono wysiłku, samodyscypliny, pokory… reszta musi nam uwierzyć na słowo, że tak to wygląda od „kuchni”. Natomiast p. Aneta Wereda[1], pełniła rolę współprowadzącej i asystentki jednocześnie. Nietrudno było zauważyć, że obie panie dobrze się rozumiały i uzupełniały w wyznaczonych zadaniach. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że wykonały ogromną pracę – ale i umiały zmobilizować wiele osób do współdziałania – aby „Rodzinne igrzyska” zapadły nam w pamięć jako czas spędzony w bardzo dużym gronie – intensywnie i radośnie.
Chciałoby się powiedzieć „w gronie rodzinnym”, bo szkoła (nie tylko nauka, ale kontakt z rówieśnikami, relacje z nauczycielami i wszystkie związane z tym emocje) – czy nam się to podoba czy nie – wypełnia sporą część życia naszych dzieci. Mało tego: środowisko szkolne ma na nasze dzieci tak duży wpływ, że tylko współpraca rodziców z nauczycielami może zagwarantować nam wszystkim sukces. Jak widać – współpraca to nie tylko zaganianie dzieci do lekcji, to również wspólna zabawa, działanie i – owszem – dyskusje na każdy temat.
Nie sposób w tym miejscu nie przytoczyć jednej z „przyśpiewek” łatwo wpadających w ucho, ale przede wszystkim o jakże wymownej treści:
Wszyscy, co chcą być z nami
Niech nie siedzą pod ścianami
I podadzą sobie ręce –
Będzie nas więcej!
No właśnie: podajmy sobie ręce, patrząc w oczy z uśmiechem. Życie zapewne szykuje kolejne imprezy – nie zapominajmy o tej, która minęła, weźmy udział w następnej i następnej… I oby ich jak najwięcej przed nami. Nawet, gdyby miało zabraknąć smakołyków… 🙂
[1] Ta, która z charakterystyczną dla siebie swobodą i poczuciem humoru znajdowała słowa zachęty do udziału w śpiewaniu i dawała wyraźny sygnał, że wykonawcy mają nasze zaufanie w kwestii ich możliwości i zaangażowania, ale i zrozumienie, jeśli coś się nie powiedzie.
Kiedy puszczaliśmy niedawno nasze dzieci do tej szkoły mieliśmy różne przemyślenia, a teraz widzimy, że nie trzeba było sie bać. Nauczyciele wiadomo ze sa różni, dzieci też, ale dla nas najważniejsze, że można tu tak dużo zrobić jako rodzice I nie chodzi mi tylko o pieczenie ciast:) tylko te wszystkie problemy o których sie nie mówi już tylko po kątach, ale normalnie się dyskutuje nawet jak się ktoś za bardzo skupia na tym „skad pani to wie”- bo coraz częściej jest ważne co myślę a nie skad wiem. Ciekawe czy tylko ja to widzę? W każdym razie czuję się w tej szkoly jakby była też moja. To chyba dobrze? Dziękujemy za tamten dzień. Dzieci ciagle o nim mówią 🙂
Byliśmy, widzieliśmy, świetnie się bawiliśmy. Brawa dla organizatorów! Takie imprezy to perełki 🙂
Świetna inicjatywa. Widać bijącą radość i szczęście dzieci ze zdjęć! Brawo!
Byłam, widziałam, rozmach robił wrażenie. Jeśli coś nie wyszło, to ja tego nie widziałam. Za to widziałam zainteresowane i aktywne dzieciaki i dużą ilość rodziców. Szacun dla organizatorów za logistykę i pomysł na konwencję. Bardzo mi się podobało.